2014/05/28




SAMIRA I KOTY
Kiedy adoptowałam Sami ze schroniska, w domu były już dwa koty. Nie byłam pewna jak się odnajdą w towarzystwie dużego psa i czy pies zaakceptuje  obecność kotów na swoim terenie. Podczas spacerów, gdy Sami była jeszcze w schronisku, zauważyłam jednak, że wszechobecne w okolicy mruczki nie interesują jej. Byłam więc dobrej myśli :)



KOTY DOMOWE
Netka i Puchatek, to znajdy. Są u mnie od maleńkości i nigdy nie mieszkały z psem. Gdy Sami pojawiła się w domu, od razu usunęły się z jej drogi. Ciekawość jednak spowodowała, że z czasem coraz bardziej zbliżały sie do suni. Widok był często komiczny, kiedy chcąc przejść obok niej czołgały się, galopowały lub zamierały w bezruchu :)
Sami dzielnie to znosiła, wodząc jedynie za nimi oczami. Czasem jednak i ją można wyprowadzić z równowagi. Gdy Sami jest "zła na kotki", zrywa się i odszczekuje donośnym "ŁUF!" później podchodzi do mnie merdając ogonem. Wie, że źle zrobiła :)



fot. Dagny


KOTY NA DWORZE
Rano pod klatką czeka już Maksiu, potem dobiega Szarka. Witają się najpierw ze mną, potem obwąchują z Sami. Możemy iść do lasu :) I tak codziennie. Sami traktuje ich towarzystwo jak coś oczywistego. Nigdy na nie nie szczeka i zawsze ona wybiera ścieżki, którymi będziemy spacerować. Koty idą za nią jak za przewodniczką stada. Ja oczywiście na końcu... Cóż ;)
Myślę, że mogę powiedzieć o Sami, że jest kociarą i strasznie ją za to kocham.



fot. Dagny


Poprzednie opowieści o Samirze:
Część 1:
http://nibykiedy.blogspot.com/2014/03/z-zycia-schroniskowego-wolontariusza.html#links
Część 2:
http://nibykiedy.blogspot.com/2014/04/z-zycia-schroniskowego-wolontariusza-cz.html#links
Część 3:
http://nibykiedy.blogspot.com/2014/04/z-zycia-schroniskowego-wolontariusza.html#links

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz