2015/04/12

ŚNIADANIE
PRZY BŁONIACH!

fot. Edyta

Z sobotniego Śniadania przy Błoniach przyniosłam do domu pyszne, kruche ciasteczka przygotowane przez Meraki Bar.  Właściwie nie mogłam się zdecydować co wziąć: czy pasztet z czerwonej soczewicy, domową granolę z twarożkiem pomarańczowym i sosem malinowym, czy mini tarę z migdałami i gruszką, czy serduszka z żurawiną i pomarańczą. Wybrałam te ostatnie, ponieważ miały być "wciągające" i były... kruche, smaczne, delikatne. Właśnie zjadam ostatnie serduszko :)
 Na Błoniach skusiłam się na śniadanie w Stojakach, ponieważ słyną z dobrego jedzenia. Wybrałam kromkę chleba z ziarnami (pycha, trafiła mi się chrupiąca piętka) i pastą z zielonych ziół (niektórzy twierdzili, że pasta wygląda jak zmielona dżdżownica :) ale co oni mogą wiedzieć o zdrowej żywności...)

Jeśli ktoś z was jeszcze nie trafił na sobotnio-niedzielne Śniadanie przy Błoniach, niech pilnuje następnego terminu. Atmosfera była bardzo niezobowiązująca, dzieciaki oglądały wielkie bańki mydlane, ktoś kupował albo sprzedawał rower, kolejka po kubek pysznej kawy mijała szybko jeśli miało się z kim pogadać, część śniadaniowiczów musiała się zdecydować czy zjeść śniadanie na słono czy słodko, kto miał farta znalazł nawet miejsce przy stoliku. Moje dziecko już wyrosło... ale można było też kupić fajne pluszaki-przytulanki. E/

fot. E.

fot. E.

fot. E.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz